Nudno na tej wojnie, czyli Youjo senki

Jak to zwykle bywa, Ciocia natrafiła na AMV-kę. Na  amv-ce mała dziewczynka ubrana w mundur, latała po niebie na jakiejś dziwnej maszynie i z psychopatyczną miną mordowała innych ludzi. Oczywiście że od razu chciała obejrzeć to anime!


Mój borze… nie mam ja ostatnio farta do recenzowanych serii. Albo po prostu jestem Polakiem i najłatwiej mi narzekać. bo recenzji Yuri on Ice nie umiem napisać choć zostałam fanką, za to ta pisze się po prostu sama.

Co się stanie kiedy jesteście ateistycznym, bezdusznym korposzczurem? Ano w chwili kiedy wpadacie pod pociąg, zepchnięci z peronu na dworcu w Tokio (który nie ma to znaczenia dla fabuły, ale to takie satysfakcjonujące jak rozpoznajesz miejsce w anime bo tam byłaś) przez pracownika, którego zwolniliście może odezwać się do was istota podająca się za Boga. I po to byście w niego uwierzyli reinkarnuje was w dziewczynkę, żyjąca w alternatywnym świecie gdzie własnie trwa konflikt podobny do naszej pierwszej wojny światowej, z tą różnicą ze w tym świecie istnieje magia. A wy zachowujecie wszystkie wspomnienia z poprzedniego życia a w dodatku okazuje się ze wasze zdolności magiczne są hiper super i w ogóle w związku z tym idziecie do wojska. A ciągle jesteście małą dziewczynką.

Brzmi ciekawie?  Rozczaruje was właśnie opowiedziałam wam najciekawszą część fabuły. Bo kiedy nasza bohaterka (bohater?) Trafia do woja to wszystko jej się udaje. Awansuje błyskawicznie, jego plany działają. Jedyny ciekawy wątek to konflikt Tanyi (bo tak ma na imię nasza bohaterka) z owym tajemniczym bytem. Ale czas ekranowy tego konfliktu to łącznie jakieś 15 minut w 12 odcinkowej serii. Pozostałość to kampanie wojskowe, plany naszej bohaterki, które jak mówiłam zawsze się udają, a nawet jak coś się pieprzy to i tak w końcu okazuje się, że idzie to zgodnie z jej planem. 

Postacie też nie powalają na ziemię. Nasza bohaterka niby ma być jakimś złem wcielonym ale tak naprawdę te przejawy demoniczności widzimy w 2 pierwszych odcinkach….. i w ostatnich 5 minutach ostatniego odcinka nam któraś z postaci o tym przypomina. Oglądałam to anime na nowy rok i poza główną bohaterką nie pamiętam nikogo. A nie przepraszam, jej asystentkę ale tylko dlatego że mnie dizajn jej twarzy cholernie irytował.  Ale nie pytajcie mnie jak się nazywała. Nie pamiętam, nie była tego warta.
 


Była szansa na ciekawy wątek, wątek starcia wiaro-ateizmu Tanyi z wiarą generała z obozu wroga (znów… przepraszam naprawdę te imiona i postacie nie zapadają w pamieć) . Mogła oberwać, mógł pojawić się konflikt na ekranie. Niestety dostajemy 10 min starcia z którego oczywiście Tanya wychodzi zwycięsko. 
Kreska również nie powala, postacie, głównie męskie są narysowane raczej realistycznie, nie uświadczymy tu żadnego mngowo przystojego bohatera ot zwykłe chłopaki w kamaszach. Zresztą żaden z nich nie ma charakteru, wiec w sumie po cholerę im ładne buzie.  Animacyjnie jest ok chociaż chwilami widać ze jest to 3d udające 2D, to nie ma tragedii. Widziałam gorsze produkcje.


Najwięcej wysiłku włożono w mimikę naszej bohaterki. W końcu to ona i jej psychopatyczny uśmieszek zachęciły mnie bym w ogóle po to sięgnęła.


Jakieś plusy? Ano piosenka openingu jest bardzo klimatyczna obecnie znajduje się na mojej playliscie. To prawdopodobnie jedyny jasny punkt tej produkcji, bo w połączeniu z animacją opening wypada przeciętnie. Mroczność, militarność i zawarcie najważniejszych dla fabuły wątków.

Generalnie. Gdyby wyciąć połowę fabuły i zamienić to na pełnometrażowy film mielibyśmy spoko prequel do sezonu 2, o ile takowy się pojawi. Anime bowiem kończy się clifhangerem i w sumie obejrzałabym co się stanie dalej, głownie z nadzieją że Tanja w końcu dostanie po dupie. Albo po prostu zainwestuję w light novel na bazie której seria powstała i sobie doczytam.

Podsumowując. Wynudziłam się mocno. Obejrzyjcie sobie lepiej amvki w nich są zawarte najciekawsze sceny.


Moja ocena to 2/6.


Leave a Reply